na organizacje Polaków w Niemczech wywierają przemożne wpływy urzędy obu państw, które za naszymi plecami zawarły 17.6.1991 r. Traktat o przyjacielskiej współpracy, różne tajne służby, zła wola, zwyczajna ludzka ignorancja
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
EXCLUSIV
EU-Fotos
FREUNDE -PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Image Hosted by ImageShack.us Add me to your address book
Democracy: Internet TV
czwartek, 25 października 2007
współpracować z innymi organizacjami dla dobra całej polskiej grupy etnicznej w Niemczech

piątek, 08 grudnia 2006
jesteśmy w Unii Europejskiej i podobno z tegoż tytułu przysługują nam w Niemczech takie same, równe prawa jak Niemcom
 protest przed Ambasadą PRL w Kolonii
Bundesamt für Verfassungsschutz: służby wywiadowcze z Kolonii inwigilują środowiska polskich emigrantów politycznych    

Tekla Stańczyk:
- Wczoraj otrzymał pan zaproszenie do Konsulatu na pojutrze, 9 grudnia. Co robi pan w sobotę?
 
Stefan Kosiewski:
- A kto organizuje to spotkanie? Kto zadecydował o zaproszeniu tych, a nie innych osób? Kto ustalił temat i porządek dnia? Kto pisze scenariusze dla Polaków w Niemczech? Jest nas tu przecież blisko 3 miliony, w większości jakoś wykształconych i zorganizowanych.
 
Tekla Stańczyk:
- Zaprasza Przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech dr Zbigniew Kostecki i Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Kolonii.
 
Stefan Kosiewski:
- Tak właśnie jest wydrukowane na zaproszeniu. Ale są i tacy, którzy twierdzą, że to zwykła pomyłka w druku, że nie ma żadnego doktora Kosteckiego, że jest lekarz medycyny, bez stopnia naukowego. Mniejsza jednak o tytuły; ważne, czy pacjent posiada zdolność do normalnego, prawidłowego działania.  Chodzi o to, że każda organizacja w Niemczech i tzw. cywilizowanym, demokratycznym świecie, która występuje o dotacje rządowe, musi być przynajmniej zarejestrowana w jakimś urzędzie, czy sądzie rejestracyjnym. Musi mieć statut, władze kontrolne. Musi prowadzić księgowość, zbierać składki, przedstawiać rozliczenia finansowe swoim członkom. Musi płacić podatki, a jeśli jest zwolniona przez Finanzamt w jakiejś części, to musi być podstawa prawna i decyzja na piśmie.
 
Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom. Wystarczy mieć tylko kogoś, kto gotów jest - za Polaków - pokwitować odbiór jakiejś gotówki.  Potem wzywa się go bezskutecznie do rozliczeń, a drugim odmawia się bezustannie przyznania jakichkolwiek środków. Jest przy tym okazja do taniej rozrywki: kryteria finansowania tzw. projektów nie są nikomu znane, nie można się nigdzie odwołać od decyzji odmownej.  Króluje bezprawie, feudalizm postmodernistyczny i służalczość.  Rzuca się kość, ochłapy  i mówi: Polonia w Niemczech jest skłócona, Polacy nie potrafią się ze sobą dogadać.
 
Tekla Stańczyk:
- A czy to tak nie jest tak, że nie ma w Niemczech jednego reprezentanta Polonii, jednego partnera dla władz polskich i niemieckich?
 
Stefan Kosiewski:
- Stowarzyszenia nasze są różnorodne i to jest nasze bogactwo. Jedni tańczą, drudzy grają w szachy, inni nauczają języka polskiego. Jeszcze inni spotykają się po prostu, żeby sobie pogadać. Takie mamy stowarzyszenia, jakie są nasze potrzeby:  sportowe, albo kulturalne. Nie było i nie ma wśród Polaków w Niemczech potrzeby zakładania jakiejś jedynej reprezentacji tylko dlatego, żeby ulżyć urzędnikom niemieckim albo i polskim w ich pracy.  
 
W każdym niemieckim miasteczku jest natomiast przynajmniej kilkanaście stowarzyszeń kulturalnych i nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, żeby je nawoływać do wybrania jakiejś jedynej, wspólnej reprezentacji. Jeżeli między tymi stowarzyszeniami są także polskie stowarzyszenia polonijne, to powinny też być traktowane na takich samych prawach, jak stowarzyszenia niemieckie. Bo jesteśmy zarejestrowani jako takie same podmioty prawa jak niemieckie stowarzyszenia literackie, czy miłośników owczarków niemieckich.  Tymczasem polonijne stowarzyszenia w Niemczech traktuje się wciąż jako tzw. Auländervereine  (stowarzyszenia cudzoziemców) i nie uwzględnia się nas w budżecie Wydziału Kultury, ale odsyła się na równi z uciekinierami z Afryki po symboliczne dofinansowanie ze środków przeznaczonych na integrację cudzoziemców. Tymczasem jesteśmy w Unii Europejskiej i podobno z tegoż tytułu przysługują nam w Niemczech takie same, równe prawa  jak Niemcom.  Niestety rząd polski nie dostrzega naszych spraw w tym aspekcie, podobnie jak nie potrafi zadbać o równe prawa dla polskich firm świadczących w Niemczech usługi, np. budowlane.
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie
 
Tekla Stańczyk:
- A traktat polsko-niemiecki z 1991 roku. Czy nie ustawia Polaków w uprzywilejowanej sytuacji? Czy nie dają jego zapisy pewnych praw, z których Polacy nie potrafią albo i nie chcą zgodnie skorzystać?
 
Stefan Kosiewski:
- Traktat ten jest nieszczęśliwą konstrukcją intelektualną obciążającą pamięć po byłym Ministrze Skubiszewskim, uciekło mi teraz imię. Jeżeli zaś chodzi o sytuację Polaków w Niemczech, to traktat - obowiązujący nadal - powtarzał tylko jakieś ogólniki zaczerpnięte z powszechnej deklaracji praw człowieka, czy jakiegoś innego, światłego tekstu. 
W praktyce traktat dał podstawę do stworzenia wizji możliwości pozyskania środków finansowych na jego realizację. Ale tylko: wizji.  Rząd RFN wyznaczył następnie do rozmów z Polakami wiceministra MSW Horsta Waffenschmidta, a ten z kolei wpisał to zajęcie do obowiązków urzędnika o nazwisku łatwym do zapamiętania, bo takim samym jak żaglowiec: Gorsch Fock.  Wizja wpisania naszych potrzeb do budżetu rządu federalnego była złudna.  Nie wiadomo, czy wiedział o tym Janusz Marchwiński, który firmował swoim nazwiskiem jej nieudaną realizację. Kilkaset tysięcy DM wydanych z budżetu niemieckiego MSW na "pokrycie kosztów urządzania biura" tzw. Polskiej Rady Marchwińskiego i inne "projekty kulturalne" rozeszło się tak samo szybko jak i cały ten tzw. Bundesverband, który nigdy nie został nawet zarejestrowany w sądzie. Ani Marchwiński, ani jego następca Alexander Zajac nie rozliczyli się też nigdy przed Polakami w Niemczech z pobranych od Niemców środków finansowych.
 
To już na pierwszym spotkaniu w Travemünde można było rozpoznać ludzi i charakter prowadzonych działań. Było to działanie wybitnie na szkodę dobrego imienia Polaków w Niemczech.  Nie pojechaliśmy już na kolejne spotkania do Boppard i do Saarbrücken. Ani Oświata, ani Polnisches Kulturzentrum.
 
Tekla Stańczyk:
- No, ale kiedy to było? To jest historia, kogo to dzisiaj obchodzi? Od paru lat Konwent Organizacji Polskich w Niemczech uznawany jest przez Senat w Polsce i przez Wspólnotę Polską, dr Zbigniew Kostecki jest członkiem władz Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych i Dyrektorem Rady Polonii Swiata.
 
Stefan Kosiewski:
- A czy  wymienione organizacje nie funkcjonują wszystkie w taki sam konwencjonalny sposób jak ten umowny Konwent? Czyż nie są li tylko owocem woli politycznej prof. Andrzeja Stelmachowskiego, którego generał Kiszczak wyznaczył był na uczestnika rozmów w Magdalence, a Lech Wałęsa skierował razem z Kuroniem i 20 innym osobami  do rozmów ze Służbą Bezpieczeństwa?  Domagamy się lustracji Polonii przez IPN, chcemy wyczyszczenia sytuacji. Nie może bowiem być tak, żeby za Polaków w Niemczech, czy gdziekolwiek indziej występowali ludzie, którzy nie są Polakami, którym między Polakami było źle ze względów narodowościowych. Ludzie, którzy  prezentowali władzom państwowym w Polsce i w kraju osiedlenia dokumenty i zaświadczenia pozwalające jednoznacznie potwierdzić ich przynależność do narodu niemieckiego, czy żydowskiego. 
 
Tekla Stańczyk:
- dr Zbigniew Kostecki w wywiadzie dla gazety lekarskiej przyznaje, że niemieckie życie przyniosło mu dużo korzyści, że nie czuje się oderwany od Ojczyzny, że Niemcy, to kraj, w którym można w miarę dobrze zarabiając być dobrym lekarzem z pasją uprawiającym swój zawód. Dr Kostecki mieszka i pracuje od 33 lat wraz z żoną (też lekarzem) w Niemczech.
 
Stefan Kosiewski:
- Po 1968 roku wyjechało z Polski wielu dobrze wykształconych ludzi. Przykro tylko przy tym, że dr Kostecki przedstawił się w słynnym wywiadzie udzielonym dla "ANGORY" jako antysemita.  Ambasador Byrt najpierw zareagował faksem, którego treść w ciągu jednej nocy znalazła się w całości w wydrukowanych później przez tę samą redakcję "ANGORY" dwóch oświadczeniach: Polskiego Ośrodka Kultury i Prezesa Związku Polaków w Niemczech, dra Józefa Młynarczyka.  Protestując przeciwko "antysemickim" wybrykom dra Kosteckiego ratowaliśmy tylko dobre imię Polaków w Niemczech. 
 
Ambasador Byrt zaprosił jednak wkrótce na Salony Ambasady krytykowanego przez siebie dra Kosteckiego, bowiem zaiskrzyła koncepcja: "Bundesverband - Bis", czyli ten tzw. Konwent. Mówiąc wprost:  spisek 5 osób, zmowa o wspólnym występowaniu, którego jedynym celem ma być "pozyskiwanie i dyspozycja środkami finansowymi, w tym również  Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RFN, na działalność organizacji polskich i polonijnych w Niemczech".  Na przysłanych mi faksem przez dra Kosteckiego dwóch stronach maszynopisu jest data i godzina, ale nie ma polskich czcionek i nie też w tym tekście polskiego ducha.
 
Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom w Niemczech: dawniej obok ułomnych cech ludzkiego charakteru sprzyjało takim działaniom celowe zatrudnianie agentów Służby Bezpieczeństwa, na placówkach dyplomatycznych i w organizacjach polonijnych.
 
Rząd w Polsce zapowiedział dekomunizację.  Chcemy lustracji działaczy organizacji polonijnych, jeżeli organizacje te mają korzystać ze środków finansowych Senatu RP.  Nie zostawimy Ambasadora, czy Konsula z ludźmi wspieranymi w przeszłości przez generałów, czy ich agentów.
 
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie. Będziemy bronić dobrego imienia Ambasadora RP i dobrego imienia Konsula Genaralnego w Kolonii.
 
Tekla Stańczyk:
- Czy to znaczy, że pojedzie pan na sobotni sejmik?
 
Stefan Kosiewski:
- Nie pojadę, bo nie uzgadniałem z nikim takiego wyjazdu. Kilka osób konsultowało ze mną swoją decyzję, chyba nikomu nie zaszkodziłem złą radą. W harcerstwie, z zuchami stajemy w kręgu Rady, śpiewamy: Stańmy w koło i wesoło hasło zaśpiewajmy swe: czuj, czuj, czuj...
 
Tekla Stańczyk:
- Czy tak śpiewnie mamy zakończyć to stawianie pytań?
 
Stefan Kosiewski:
- A czy oczekuje pani od harcerza, że wzniesie jeszcze jakiś okrzyk? Proszę uprzejmie: Cyrankiewicz musi odejść!
 
 
Frankfurt nad Menem, 7 grudnia 2006 r.
http://www.bloglines.com/blog/sowa?id=35
środa, 06 grudnia 2006
Polnische Versandbuchhandlung

http://polbuch.de/modules.php?name=News&file=article&sid=1

Targi książki we Franfurcie

Jak co roku we Frankfurcie odbyły się targi książki.
W tym roku prezetowało się wielu wydawców z Polski
.

   
21:57, kulturzentrum , Frankfurter Buchmesse
Link Skomentuj »

Zamówienia: shop@polbuch.de

Korespondencja: info@polbuch.de

Tel.: +49(0)2235 989373
Fax: +49(0)2235 989374
E-Mail:
J.Latka@t-online.de
Internet:
http://www.polbuch.de

Agitowanie lekarzy w Polsce za emigracją do Niemiec przez Zbigniewa Kosteckiego, prezesa PTM w Niemczech to SKANDAL

----- Original Message -----
To: Andrzej Remin ; Bogdan Milek ; Christoph Pyrek ; Duda ; Edward Kieyne ; Info & Tips ; Irena Rychlicka ; Janusz Latka ; Maria Sulkowska-Kneier ; Slawomir Zellmer Halaczkiewicz ; Stefan KOSIEWSKI ; Stefan KOSIEWSKI ; Tadeusz Rogala ; Witold Lesniak ; Wojciech Pomorski ; ZPwN Rodlo ; ZPwN Zgoda
Sent: Wednesday, December 06, 2006 2:03 PM
Subject: II Sejmik

Szanowni Panstwo,

zaskoczony jestem bardzo, ze Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Kolonii tak daje sie zbalamucic przez Zbigniewa Kosteckiego, ktory nie ma odwagi stanac przed krytykujacymi jego dzialalnosc osobami. Organizowanie tzw. II Sejmiku Polonii Niemieckiej bez zaproszenia wszystkich aktywnych dzialaczy polonijnych, ktorzy w ciagu ostatnich lat wykazali, ze zalezy im na odpowiednim reprezentowaniu wszystkich Polakow mozna nazwac skandalem.

Kazdy z nas moze miec rozne poglady czy przekonania, jednak zarowno Pani Maria Sulkowska-Kneier jak i Pan dr Bogdan Milek, a przede wszystkim Pan mgr Stefan Kosiewski powinni miec mozliwosc bezposredniego udzialu w Sejmiku.

 Pani Maria Sulkowska-Kneier wykazala, ze lezy jej na sercu dobro Polski i Polakow na calym swiecie i aktywnosc jaka wykazuje moze tylko zaslugiwac na pelne slowa uznania. Jej zadania co do sprawozdan i wyliczen finansowych sa zgodne z jakakolwiek dzialalnoscia kazdej organizacji.

Pan dr Bogdan Milek przez wiele lat byl dzialaczem w organizacjach polonijnych i obecnie poswieca wiecej czasu na prace zawodowa i zdobycie trzeciej specjalnosci lekarskiej. Dlatego tez ograniczyl czesciowo dzialalnosc spoleczna dla dobra medycyny i swoich pacjentow, bo w kazdym zawodzie dodatkowe douczanie czy studiowanie jest konieczne dla prawidlowego dalszego rozwoju i to do konca pracy zawodowej. Jest on wspolzalozycielem (podobnie jak ja) Komisji d/s Obrony Dobrego Imienia Polski i Polakow i jej przewodniczacym. A wiec i z tego powodu zasluguje jak najbardziej na zaproszenie do udzialu w Sejmiku, w ktorym chetnie wzialby udzial. W swoim e-mailu z dnia 3 grudnia napisal dr Milek miedzy innymi: „zdaje sie, ze nie zasluzylem, wiec zaproszenia na sejmik nie dostalem”. Podczas rozmow ze mna sugerowal, ze zgoda miedzy Polakami powinna nam przyswiecac, byl jednak rowniez od czasu do czasu innego zdania anizeli Zbigniew Kostecki i stad zapewne brak zaproszenia.

Pan Stefan Kosiewski, choc jest w pewnym stopniu kontrowesyjna osoba, jak zreszta niemal kazdy z nas, od lat aktywnie pracuje dla dobra Polski i slusznie domaga sie lustracji czy dekomunizacji. Na skutek doskonalych wiadomosci i kontaktow osobistych z roznymi osobami ma wiec prawo do krytyki osoby, ktora wystepuje jako „reprezentant” calej Polonii niemieckiej.

Pelniacy „obowiazki” prezesa Kongresu nie toleruje nawet najmniejszej krytyki czy dobrej rady wieloletnich „przyjaciol” jesli choc w minimalny sposob te zdania roznia sie od jego zapatrywan.

Dodatkowym skandalem jest agitacja polskiej inteligencji do emigracji dokonywana przez Zbigniewa Kosteckiego nie tylko podczas jego kontaktow osobistych ale nawet w wywiadach (zob.: http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2006/n200607/n20060704).

 Kazdemu patriocie polskiemu powinno zalezec na tym, aby nasza Ojczyzna jak najlepiej sie rozwijala i dlatego od ponad 35 lat pomagalem i pomagam finansowo nie tylko swojej matce i siostrze ale i innym osobom prywatnym czy organizacjom w Polsce.

Na samym poczatku II wojny swiatowej dokonywali hitlerowcy systematycznego wyniszczania polskiej inteligencji, by uzyskac w przyszlosci tylko tania sile robocza w narodzie polskim, ktory nie powinien umiec czytac, a liczyc tylko do 500, jak to formulowal Himmler. Jak wiec moze dzisiaj uczciwy Polak zachecac do emigracji!

Zbigniew Kostecki naduzywa systematycznie od lat tytulu doktora medycyny, choc nie posiada doktoratu. Widoczne to jest nawet dwukrotnie na ostatnim zaproszeniu na II Sejmik. Tego typu falszerstwo jest karane zarowno w Polsce jak i w Niemczech, dlatego nosze sie z zamiarem zlozenia skargi do sadu niemieckiego. Rownoczesnie chcialbym wystapic z dowodami na jego antysemickie wystapienia zarowno podczas zebran jak i w wywiadach. Dlatego tez uprzejmie prosze Panstwa o przesylanie do mnie na to dowodow, szczegolnie chodzi mi o tresc wystapienia dla ANGORY w latach dziewiecdziesiatych, o czym napisal Pan Stanislaw Wenglorz w swoim e-mailu. Taka osoba jaka jest Zbigniew Kostecki nie powinna zajmowac zadnej funkcji spolecznej bo kompromituje on tylko nas Polakow, dlatego apeluje do Panstwa o postawienie wniosku na najblizszym Sejmiku o jego odwolanie.

 W przypadku wyboru prezesa Kongresu biora udzial przewodniczacy organizacji, a wiec zasadniczo ludzie kompetentni, a nie pospolita masa, dlatego powinnismy oczekiwac od nich wyboru kogos kto ma nieskazitelna przeszlosc, jest demokrata, reprezentuje odpowiednio i walczy o nasze sluszne prawa a nie kompromituje.

 Wazna jest rowniez jego postawa moralna, choc niektore osoby uwazaja, ze w obecnych czasach nie musi sie przestrzegac przykazania „nie cudzoloz”.

Zbigniew Kostecki powtarzal wielokrotnie, ze po przejsciu na emeryture chcialby osiedlic sie w USA, gdzie przebywa jego syn. Powinniscie wiec Panstwo starac sie ulatwic mu te decyzje i zarazem oswobodzic Polonie niemiecka od takiej osoby.

Z powazaniem

mgr inz. Witold Stanski

Anton-Heinen-Str. 19
47807 Krefeld

P.S. Jesli uwazaja Panstwo za stosowne przeslanie tych moich uwag do wiadomosci innych osob, czy tez opinii publicznej, to nie mam nic przeciwko temu.

http://kurier.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?220037
http://donbas.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?110920

5.12.2006 Generalkonsulat der Republik Polen: Zaproszenie na II Sejmik Polonii Niemieckiej w Kolonii 9.12.2006

poniedziałek, 04 grudnia 2006
Ein Repräsentant der Exilpolen müsste eine saubere Vergangenheit vorweisen

---Ursprüngliche Nachricht---
From: "Witold Stanski" <
Stanski@t-online.de>
To: "Maria Sulkowska-Kneier" <
MKneier@aol.com>
Subject: Prezes Kongresu Zbigniew Kostecki

[...] Herr Kostecki beschäftigte sich während den letzten 25 Jahren mit mehreren Tätigkeiten nicht nur als Arzt, sondern als Verkäufer von Gebrauchtwagen nach Polen, Betreiber einer Versandapotheke, eines Reisebüros, Mitinhaber und Vertreter für Deutschland einer Produktion von rostfreien Schrauben, als Vorsitzender und Gründer der Polnischen Gesellschaft der Mediziner in Deutschland, sowie als Herausgeber von Internetseiten und Zeitungen. Er ist in mehreren Gremien und Direktoraten in der ganzen Welt vertreten, deshalb konnte er sich als Arzt nicht richtig weiterbilden, weil keine Zeit dazu war. Er war mein Hausarzt, aber seine ärztliche Hilfe war für mich und meine Familie mangelhaft, deshalb gingen meine Frau und meine Töchter nach kurzer Zeit nicht mehr zu Herrn Kostecki sondern zu Herrn Dr. Koczwara oder anderen Ärzten [...]

Herr Kostecki müsste Berichte vorlegen nicht nur über Finanzen der Organisationen, die er führt, sondern auch Rechenschaft über seine Tätigkeiten als Präsident und Repräsentant der Exilpolen geben. Seine Amtsperiode endete, wie ich erfuhr, schon im Februar dieses Jahres, er weigert sich jedoch sein Amt zur Verfügung zu stellen, oder eine notwendige Neuwahl einzuberufen.

Deshalb betreibt Frau Sulkowska-Kneier keine Selbstjustiz, wie es Herr RA Darius Odyniec formuliert,  sondern versucht als aktives ehrenamtliches Mitglied einer polnischen Organisation in Deutschland gegen einen diktatorisch handelnden Vorsitzenden vorzugehen.
Frau Sulkowska-Kneier habe ich vor zwei Jahren als eine engagierte und hilfsbereite Person kennen gelernt, die mehrmals Hilfe nicht nur für Polen, sondern auch für Bulgaren, Juden und andere Nationalitäten organisiert hat.

Als einige Polen Herrn Kostecki aufgefordert haben, sich der Lustration zu unterziehen, tat er es nicht. Seine Person ist jedoch für viele verdächtig, da er als Student ZMS Aktivist in Polen bekannt war, und nach der Flucht nach Deutschland gute Beziehungen mit der kommunistischen Botschaft pflegte.

[...] Ein Repräsentant der Exilpolen müsste eine saubere Vergangenheit vorweisen.

http://donbas.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?110920

Kto organizuje antypolskie sejmiki, tajne spotkania na terenie konsulatu RP w Kolonii?

----- Original Message -----

From: Tadeusz Rogala

To: SOWA
Cc: zofia.szkoc@arcor.de ; : Stanislaw Reitman ; Slawek Blak ; Lucyna.Mueller@t-online.de ; Jacek Sowizral ; Emilian Richter ; : Bozena Schneider-Michlowicz ; Baranowska-Koch, Anita ; : Elzbieta Kollmer ; Krzysztof Roszak ; Leonard Paszek
Sent: Sunday, December 03, 2006 11:56 AM
Subject: II Sejmik Polonijny w Kolonii

Witam !

Informacja:

9 grudnia odbedzie sie II Sejmik Polonijny w Kolonii.

Z pozdrowieniami

tadeusz rogala

[...] Tekla Stańczyk: -  Kto organizuje antypolskie sejmiki, tajne spotkania na terenie konsulatu RP w Kolonii? Kto sporządza "urzędowe", czarne listy?
 
Stefan Kosiewski: - Nie wiem, kto organizuje spotkania w Konsulacie i nie wiem, jaki urząd sporządza listy eliminujące Polaków z życia politycznego Polonii. Za komuny sprawa była jasna: takimi rzeczami jak Polonia zajmował się jeden urząd, Urząd Bezpieczeństwa, potem Służba Bezpieczeństwa.  Dr Zbigniew Kostecki, który z listy "Wspólnoty" i z woli Andrzeja Stelmachowskiego pełni jakąś funkcję w finansowanej przez  "Wspólnotę  Polską"  Stelmachowskiego, który w Magdalence był pokornym wykonawcą woli generała Kiszczaka, 
afiliowanej przy tej "Wspólnocie" tzw. Radzie Polonii Swiata, czy też tzw. Europejskiej Radzie Wspólnot Polonijnych został przez nas wezwany już w 1998 roku do ustąpienia ze wszystkich funkcji publicznych, a nie tylko do zaprzestania występowania jako tzw. przedstawiciel Polonii w Niemczech, rzekomy prezes, czy wiceprezes tzw. Konwentu Polonii w Niemczech, spisku zawiązanego w tajemnicy przed Polakami na terenie Konsulatu RP w Kolonii przez kilka osób wtajemniczonych w sprawę przez byłego agenta WSI zatrudnionego na posadzie ambasadora RP w Niemczech, dra Andrzeja Byrta.  Oczekujemy właściwej reakcji w tej sprawie m.in. także ze strony nowego Ambasadora w Niemczech.  Pisaliśmy w tej sprawie do Ministra Mellera, odpowiadając na wypowiedź Justyny Lewańskiej, zastępcy rzecznika MSZ, zapowiadającą wykorzystywanie środowiska polonijnego w Niemczech" do jakichś celów [...]
środa, 29 listopada 2006
„Polen auf Sendung”, w 4 programie telewizji kablowej, w ramach tzw. Kanału Otwartego - Offener Kanal

   

Dipl.Ing. Jacek Bochynek, mgr Stefan Kosiewski, Inż. Zygmunt Betker

[...] własnym wysiłkiem zespół telewizyjny „Oświaty” (Dipl.Ing. Jacek Bochynek, Inż. Zygmunt Betker,) zrealizował audycję pod tytułem  „Polen auf Sendung” 21. , ktora  została  kilkakrotnie wyemitowana  w  4  programie  telewizji kablowej, w ramach tzw. Kanału Otwartego w miastach: Frankfurt, Offenbach, Neue Isenburg, Mühlheim. Zawierała   relację z wieczoru poświęconego poezji Wisławy Szymborskiej, prowadzonego przez prof. Piotra Roguskiego.

Kolejne audycje realizowane w zespołach (Adam Halup, Barbara Jędrzejczak, Dariusz Kilka, Stefan Kosiewski) adresowane były do Polonii  w Niemczech i zawierały relacje ze spotkań organizowanych przez „Oświatę” w Haus Griesheim oraz  wystąpienia  zasłużonych dla „Oświaty” Osób ( Janina  Roeseler-Łosowska i Wanda Schenstrom), wypowiadających się na tematy  najbardziej interesujące  polonijne  środowisko Frankfurtu [...]

wtorek, 21 listopada 2006
Pilne pytania: Czy skończy się kiedyś wreszcie opieka "z urzędu" nad Polonią w Niemczech?

Andrzej Stelmachowski, Stefan Kosiewski, Ryszard Kaczorowski, Tekla Stańczyk

Download this episode (13 min)

Tekla Stańczyk:  - Kto jest autorem prowokacji o nazwie "urzędowa lista organizacji polonijnych w Niemczech"? Kto sporządził listę organizacji polonijnych opublikowaną przez dra Zbigniewa Kosteckiego na zarządzanej w Ameryce przez jego syna stronie internetowej polonia.org?
Stefan Kosiewski: - Niemieckie urzędy nie sporządzają list, których celem jest eliminowanie polonijnych organizacji. Jeżeli Niemcy zapraszają na urzędowe spotkania robocze, to wysyłają zaproszenia do wszystkich zainteresowanych osób prawnych.  Tak np. przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego „Oświata” we Frankfurcie nad Menem: Barbara Jędrzejczak i  Stefan Kosiewski wzięli udział 24 marca 1994 r. na zaproszenie Horsta Waffenschmidta,  Parlamentarnego  Sekratarza Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych RFN w spotkaniu zorganizowanym z przedstawicielami Polonii w Bonn, a w 1995 r. Polnischer Schulverein "Oświata" in Frankfurt am Main e.V. znalazł się na liście 6 (sześciu) organizacji polonijnych zainteresowanych nauczaniem w Niemczech języka polskiego, którą to listę sporządził Sekretariat Stałej Konferencji Ministrów Oświaty w Republice Federalnej Niemiec ( Sekretariat der Ständigen Konferenz der Kultusminister der Länder in der Bundesrepublik Deutschland).  Nie może natomiast, w Polsce demokratycznej i należącej do Unii Europejskiej,  żaden pracownik MSZ w Berlinie, czy w Kolonii pozwalać sobie bezkarnie na działanie antypolskie, wymierzone przeciwko polonijnym organizacjom. Nie może żaden konsul prowadzić  działań szkodzących polskim organizacjom w Niemczech.  Nie może bezkarnie podejmować działań uniemożliwających im korzystanie z  pomocy finansowej zagwarantowanej w Traktacie z 17.6.1991 przez obie strony traktatowe: Federalną Republikę Niemiec i Rzeczpospolitą Polską.
Tekla Stańczyk:  - Czy były podejmowane takie antypolskie działania przez urzędników warszawskiego MSZ?
Stefan Kosiewski: - MSZ opiniuje wnioski o pomoc składane przez nas w Polsce, bezpośrednio w Ministerstwach i w Senacie, dawniej we "Wspólnocie Polskiej" . Tak np. otrzymaliśmy na piśmie 8 (osiem) niczym nie nieuzasadnionych odmów podpisanych przez prof. Andrzeja Stelmachowskiego, prezesa "Wspólnoty", czy Andrzeja Chodkiewicza, który podpisuje też odmowy udzielane przez  "Wspólnotę" jako jej dyrektor.  Ci sami ludzie nie rozliczyli się do dzisiaj ze 100 mln złotych, o których partia Leszka Millera mówiła przed paru laty publicznie, że  Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, iż zostały wydane przez "Wspólnotę" niezgodnie z prawem. 
 Tekla Stańczyk:  - Przed laty mówiło się także publicznie, że "Wspólnota Polska" przejada w swoich oddziałach terenowych 40 % środków finansowych przenaczonych przez Senat RP na pomoc dla Polonii.
 Stefan Kosiewski: - Tak twierdziło m.in. wspomniane środowisko polityczne, a efektem takiego mówienia było tylko powołanie w Polsce, obok "Wspólnoty", drugiej organizacji utrzymywanej ze środków finansowych Senaru RP, kierowanej przez pana Marka Hausszylda.  Chyba nie trudno odpowiedzieć na pytanie, czy mnożenie biur obsługi zwiększa pomoc finansową udzielaną Polonii, czy też ją zmniejsza o koszta obsługi  tych tzw. życzliwych pośredników. 
 Tekla Stańczyk:  - Pytanie było o rolę konsulatów, zakusy pracowników warszawskiego MSZ ...
 Stefan Kosiewski: - Jeżeli pan prof. Sułek, przed kilku laty zastępca Ambasadora RP w Berlinie,  zaopiniował pozytywnie najpierw wnioski o pomoc finansową oraz odznaczenia państwowe dla działaczy pewnej organizacji z Berlina z okazji jubileuszu "stulecia" 100-lat (słownie: sto lat istnienia) tej organizacji, a trzy lata później znowu zaopiniował pozytywnie takie same wnioski z okazji "dziesięciolecia" (słownie: dziesięć lat) tej samej organizacji, to świadczy ten fakt o poziomie moralnym tego człowieka, który zresztą powołany później na stanowisko prezesa fundacji mającej wypłacać odszkodowania dla Polaków za niewolniczą pracę przymusową w III Rzeszy, wypłacił sobie samemu i kolegom z zarządu fundacji niczym nie uzasadnione premie wynoszące po kilkadziesiąt tysiący złotych, podobnie jak zrobił to w innym czasie, drugi taki sam prezes tej samej fundacji, o nazwisku Parys.
Zaś o poziomie demoralizacji tzw. działaczy polonijnych świadczy np. to, że na listach osób wyznaczonych wtedy do odznaczenia zabrakło w Berlinie  nazwiska założyciela tej organizacji i jedynego, prawdziwie aktywnego członka, pana Soczówki wyeliminowanego przy udziale warszawskiego MSZ.  Tak samo pani konsul Elżbieta Sobótka odznaczyła z okazji 10-lecia założenia nauczania języka polskiego przy polskiej parafii we Frankfurcie nad Menem nie założycieli "Oświaty" i rzeczywistych organizatorów tegoż nauczania, lecz zaopiniowanych przez siebie tzw. parafialnych działaczy polonijnych. 
 
Ta sama pani Sobótka była też Konsulem Generalnym w Kolonii, kiedy zostałem poinformowany przed laty o przyznaniu resortowej odznaki Zasłużonego Działacza Kultury dla założyciela Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem, a do wręczenia tej odznaki do dzisiaj nie doszło.  Nie chodzi tu o zaszczyty i odznaki, lecz o społeczną potrzebę wskazania w środowisku polonijnym na fakt właściwej oceny rzeczywistego dorobku konkretnych działaczy, na podkreślenie wagi i wartości społecznej pracy osób, które służbę Polsce i Polonii uczyniły przedmiotem swojego życia. Niewłaściwa opinia wystawiona przez konsula pozwala skutecznie wyeliminować na pewien czas aktywnych działaczy polonijnych z grona osób otrzymujących wsparcie rządz RP. Tak było w Południowej Ameryce i tak jest niestety do dziś w Republice Federalnej Niemiec.  Odpowiedzialni za eliminowanie Polaków, prawdziwych działaczy polonijnych byli i są konkretni pracownicy MSZ, których antypolonijny charakter działalności winien być wskazany w celu uniemożliwienia w przyszłości podejmowania przez nich tego rodzaju antypolskich działań.  A mówi się o tym i dlatego, że pani Sobótka przeniesiona została do Sztutgartu, gdzie wyróżnia teraz odznaczeniami księży, czy  kolejnych  działaczy parafialnych. Tymczasem Polacy w Niemczech domagają się przeprowadzenia lustracji Polonii, sprawdzenia księży Polskiej Misji Katolickiej i tzw. działaczy polonijnych pod kątem ich ewentualnej współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. W tej sprawie zwróciliśmy się do Prezesa IPN za pośrednictwem Konsula Generalnego w Kolonii.  Mówiliśmy  o tych przykrych dla Polaków w Niemczech sprawach  w rozmowie z Wicemarszałkiem Sejmu  panią Genowefą Wiśniowską.
 Tekla Stańczyk: -  Czy ten sam Konsul Generalny w Kolonii organizuje 9 grudnia 2006 roku Sejmik organizacji polonijnych, na który ani Polnisches Kulturzentrum e.V. , ani Polnischer Schulverein "OSWIATA" nie otrzymały zaproszenia?
 Stefan Kosiewski: - Wyeliminowano z planowanego w Kolonii spotkania  innych przedstawicieli Polaków, m.in. zasłużonego dla Polonii w Niemczech działacza patriotycznego pana Tadeusza Rogalę, prezesa Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Polaków w Badenii-Wirtembergii,  napisał do mnie w tej sprawie: ----- Original Message -----
From: "Tadeusz Rogala" <Tadeusz.Rogala@t-online.de>
Sent: Saturday, November 18, 2006 10:13 PM Subject: Sejmik polonijny II
Szanowny Panie Kosiewski !
Sadze, ze Pana organizacja jak i moja nie otrzymala informacji o II sejmiku majacego odbyc sie prawdopodobnie 9 grudnia br. poniewaz nie znajduje sie na lisci urzedowej organizacji polonijnych, patrz.
http://www.kongres.org/spisurzedowy.htm.
Z pozdrowieniami  Tadeusz Rogala
 Tekla Stańczyk: -  Kto organizuje antypolskie sejmiki, tajne spotkania na terenie konsulatu RP? Kto sporządza "urzędowe", czarne listy?
 Stefan Kosiewski: - Nie wiem, kto organizuje spotkania w Konsulacie i nie wiem, jaki urząd sporządza listy eliminujące Polaków z życia politycznego Polonii. Za komuny sprawa była jasna: takimi rzeczami jak Polonia zajmował się jeden urząd, Urząd Bezpieczeństwa, potem Służba Bezpieczeństwa.  Dr Zbigniew Kostecki, który z listy "Wspólnoty" i z woli Andrzeja Stelmachowskiego pełni jakąś funkcję w finansowanej przez  "Wspólnotę  Polską"  Stelmachowskiego, który w Magdalence był pokornym wykonawcą woli generała Kiszczaka, 
afiliowanej przy tej "Wspólnocie" tzw. Radzie Polonii Swiata, czy też tzw. Europejskiej Radzie Wspólnot Polonijnych został przez nas wezwany już w 1998 roku do ustąpienia ze wszystkich funkcji publicznych, a nie tylko do zaprzestania występowania jako tzw. przedstawiciel Polonii w Niemczech, rzekomy prezes, czy wiceprezes tzw. Konwentu Polonii w Niemczech, spisku zawiązanego w tajemnicy przed Polakami na terenie Konsulatu RP w Kolonii przez kilka osób wtajemniczonych w sprawę przez byłego agenta WSI zatrudnionego na posadzie ambasadora RP w Niemczech, dra Andrzeja Byrta.  Oczekujemy właściwej reakcji w tej sprawie m.in. także ze strony nowego Ambasadora w Niemczech.  Pisaliśmy w tej sprawie do Ministra Mellera, odpowiadając na wypowiedź Justyny Lewańskiej, zastępcy rzecznika MSZ, zapowiadającą wykorzystywanie środowiska polonijnego w Niemczech" do jakichś celów:
  Szanowny Panie Ministrze Meller,
nie ma takich środowisk polonijnych w Niemczech, które dadzą się wykorzystywać Pana pracownikom. Są pojedynczy ludzie, jednostki gotowe zawsze do wypełniania w każdych okolicznościach agenturalnych poleceń. Nie można jednak tych żałosnych osobników określać mianem środowisk polonijnych. Czy mógłby ktoś  sobie wyobrazić podobną niefrasobliowść w ustach rzcznika dajmy na to izraelskiego ministerstwa? Diaspora żydowska  uporałaby się niewątpliwie z niewłaściwymi supozycjami we właściwy sposób. 
 Tekla Stańczyk: - Obecnie mamy nowego Ministra Spraw Zagranicznych i nowego Ambasadora w Berlinie.
Stefan Kosiewski: - Pora, żeby się dali poznać z nowej polityki w stosunku do Polaków w Niemczech.
Frankfurt nad Menem, 21.11.2006 
http://my.opera.com/sowa-frankfurt/blog/show.dml/1674450
 
1 , 2 , 3 , 4